|
2010-08-03 22:21
Provoc do wpisu:
Lepszy obraz pracodawców
A jaka była próba i metodologia tych badań?.
Czy nie było może tak, ze wchodził ankieter do[...]
2009-10-05 15:46
formic do wpisu:
Lepszy obraz pracodawców
Fałszowanie wybranych wycinków naszego życia, zdaje się być normą w Polsce. Fałszywe[...]
2009-08-12 17:48
husarz33 do wpisu:
Politycy – uczcie się od przedsiębiorców
Panie Robercie!
Nie wie Pan jak to się stało,że Naród Polski utracił swój majątek???
Dziwne,[...]
O czym innym można myśleć niż o 23 górnikach, którzy zginęli w Halembie, o ich rodzinach, bliskich, przyjaciołach, o tragedii jaka tam się rozgrywała przez długie godziny na naszych oczach, o nadziei i jej utracie, o kolegach, którzy ich ratowali i o innych, którzy każdego dnia, mimo wszystko, pracowali pod ziemią.
I pytania, które w sposób oczywisty, padają: czy warto było wracać po maszyny warte kilkadziesiąt milionów, czy można było uniknąć tragedii, czy wszytko działo się zgodnie z górniczą sztuką, górniczymi regułami. Taki dramat każe nam wszystkim zatrzymać się, choćby na moment i zastanowić nad sensem tego co robimy i jak robimy, nad naszymi wartościami, każe inaczej spojrzeć na wagę spraw którymi się zajmujemy, inaczej szacować korzyści i straty – tylko, ile z tego nauki, i trwałej zmiany zachowań? W skali narodowej odczuliśmy taką konieczność zmiany po śmierci Jana Pawła II. Zmiany wystarczyło zaledwie na kilka tygodni. Potem szybko wrócił język nienawiści, podejrzeń, wzajemnych zarzutów, stałego podkreślania zła, jakby ono dominowało wokół. Jak będzie teraz? Tragedia w Halembie sprowokowała też dziennikarzy, ale i zwykłych ludzi, do refleksji nad górniczym stanem, nad ryzykiem takiej pracy. Byli też i tacy, którzy próbowali tę tragedię racjonalizować: wszak więcej pracowników w przeliczeniu na tysiąc zatrudnionych ginie każdego roku w rolnictwie, w budownictwie, w transporcie. Ale, jak tłumaczył w „Szkle kontaktowym” Grzegorz Miecugow, nie o to chodzi: dramat Halemby dzieje się w jednym miejscu, w jednym czasie, i dotyczy jednej grupy ludzi – to dopiero przemawia do naszej wyobraźni i zmusza do refleksji. Część dziennikarzy, pamiętając wniosek Lewiatana do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie emerytur górniczych, pytała nas prowokacyjnie, czy teraz też byśmy go złożyli. Ta próba wykorzystania tragedii do zmiany stanowiska Lewiatana w zupełnie innej sprawie, nie jest, moim zdaniem, w żaden sposób usprawiedliwiona, ale pokazuje pewien sposób myślenia, z którym się nie zgadzam. Brak sensownego uregulowania emerytur pomostowych, nie tylko dla górników, skłania do manipulowania opinia publiczną, do gry na emocjach w złej sprawie. Przecież emerytury pomostowe mają być tylko przejściem do zupełnie innego systemu „zarządzania” ryzykiem wynikającym z uciążliwych czy szkodliwych warunków pracy. Do systemu, w którym nie będzie się eksploatowało pracownika każąc mu przez wiele lat pracować w trudnych warunkach, aby potem oferować mu wcześniejszą emeryturę, lecz systemu, który ograniczy ryzyko utraty życia i zdrowia do krótszego okresu, by potem pozwolić funkcjonować w warunkach pozwalających zachować w miarę normalną kondycję fizyczną i intelektualną, do systemu, który nie pozwoli na handlowanie ludzkim zdrowiem i życiem. Czy tak trudno to zrozumieć? Smutno…. 24 listopada 2006 r. 2006-11-24 16:20
|
zgadzam sie - "nie ma obecnie czegoś takiego jak BHP". Tylko na papierze... skomentuj
W dniach tragedii w kopalni Halemba warto przypomnieć, że śmierć tych 23 górników to tylko
kontynuacja serii NIEUNIKNIONYCH wypadków śmiertelnych w górnictwie węgla kamiennego. W
samej Halembie to nie jest w tym roku pierwszy śmiertelny wypadek.
To jest pochłaniająca olbrzymie koszty materialne, obciążające podatników, a pomimo to
beznadziejna walka z niezwykle trudnym żywiołem. Dlatego totalną głupotą jest upieranie się
przy eksploatacji dotychczasowymi metodami złóż w skrajnie trudnych warunkach
geologicznych. Trzeba zdecydować się na inne metody pozyskiwania energii np. zgazowanie
węgla (metan zamiast zabijać mógłby ogrzewać), poczekać na nowocześniejsze metody wydobycia
i/ lub inwestować w inne rodzaje energii.
Dlatego przejawem skrajnego cynizmu i bezczelności są wypowiedzi przedstawicieli związków
zawodowych, którzy stanowią podstawową siłę nacisku na wszystkich możliwych decydentów, by
zapewnić sobie dalszą eksploatację niebezpiecznych kopalń węgla kamiennego. To przecież oni
propagują rzekomą konieczność utrzymania wydobycia na dotychczasowym poziomie, organizują
protesty, nasyłają na Warszawę bojówki chuliganów, od 15 lat prowadzą nagonki na wszystkich
po kolei ministrów gospodarki i finansów, jeśli tylko napomkną o konieczności poprawy
sytuacji. Teraz zaś szukają winnych w dyrekcji kopalni, która przecież nie robi nic innego,
tylko realizuje ich szaleńcze koncepcje lub "firmach zewnętrznych" czyli normalnych w
gospodarce.
Zamiast się przyznać do błędu i posypać głowy popiołem, wmawiają ludziom, że winni są inni,
a nie oni, pomimo, że wymagają rzeczy niemożliwych. Niemożliwe jest bowiem np. w strefie
uskokowej: uniknięcie nagłego ruchu górotworu (tąpnięcie) ani nagłego zwiększonego napływu
metanu i nie są to jedyne możliwe do wystąpienia zagrożenia, w porównaniu z którymi
najnowocześniejsze środki bezpieczeństwa przypominają próbę gaszenia wulkanu konewką.
Tak więc jedynym sposobem uniknięcia ofiar jest poważne zabranie się za ograniczanie
wydobycia oraz zamykania niebezpiecznych kopalń. Zaś wszystkim, którzy twierdzą, że związki
zawodowe odgrywają pozytywną rolę i są niezbędne, warto uświadomić, że jest dokładnie
odwrotnie. Na przykładzie górnictwa, jak na dłoni widać brak zasad moralnych, zakłamanie i
destrukcję organizacji strojących się w piórka „obrońców ludu”. Jak do tej pory
udaje im się obrona pracowników przed tym żeby nie doczekali emerytury, nawet tej
„wcześniejszej”.
Cogito skomentuj
... Pani Henryko - chyba Pani sama nie wierzy w to co Pani pisze - nie ma obecnie czegoś
takiego jak BHP ... jak ok 30 lat temu rozpoczynałem pracę w HiL to przez tydzień
opowiadano nam o bhp na wstępnym szkoleniu , co tydzień były krótkie odprawy omawiające
wypadki na kombinacie ... dzisiaj (pracuję w firmie budowlanej) szkolenie wygląda
mniejwięcej tak - no to wicie rozumicie - podpiszczie , ze jesteście przeszkoleni ... w
Halembie to samo - jeśli "oszukuje siię" czujniki ratujące zycie to się umiera ...
DLACZEGO ??? bo pogoń za kosztami , bo wynik , bo zarobek ... bo złe proporcje pomiędzy
składnikami kosztów w firmie a ceną usługi , bo jest ktoś kto zrobi taniej (i tu znowu ci
ryczałtowcy albo inni w zewnętrznych firmach może zatrudnieni na czarno )
Powołując wyżej HiL nie chwalę systemu ale niech nas nikt nie uczy procedur , ISO itp - my
to świetnie znamy - niech nam ktoś zapewni obowiązek i możliwość ( w tym zwłaszcza
finansową możliwość) ich stosowania ... a kto - ano sejm ... i znowu koszty pracy ...
pozdrawiam skomentuj
Szkoda tylko, że Polska to kraj, w którym człowiek jest dopiero człowiekiem po śmierci.
Bezdomnym śpiącym na dworcu nikt się nie zainteresuje, dopóki nikt go nie zabije. O
górnikach nikt nie pomyśli, póki nie sitanie się taka tragedia.
Przykłady możnaby mnożyć. Tylko dlaczego tak jest?
Nie jestem osobą narzekającą, ale zadaję sobie takie pytanie i cięzko mi znaleść na nie
odpowiedz.
Dominik
http://www.domel.bblog.pl skomentuj